niedziela, 20 grudnia 2009

Viva Polonia!

O Januszu Kamoli przeczytacie w przewodniku po Wyspach Owczych. Dowiecie się, że nadzoruje budowę statków w stołecznej stoczni i że jest "ojcem farerskiej Polonii".

"Ojciec farerskiej Polonii" zgarnął nas z ulicy i zagaił: "Zapraszam do siebie na obiad. Będzie smażona kapusta i mrożone buraczki. Musicie być stęsknieni buraczków. Na Owcach nie dostaniesz buraczków".

Uśmiecham się do Janusza, dziękując mu za jego bezinteresowną serdeczność. I pstryk w nos głupolom, co skrzeczą, że na obczyźnie Polak zjadłby Polaka na śniadanie.

Kiedy myślę o kochanej farerskiej Polonii, wspominam jeszcze Agnieszkę Johannesen i rodzinę Stretowiczów. Macham do Was łapą! Jak wariat.

Ps. Świat jest mały. Dowiedziałem się, że córka Janusza pracuje pod tym samym adresem, co ja. Chciałbym ją poznać.

0 komentarze: