niedziela, 27 grudnia 2009

Grindwale są lojalne

Na horyzoncie wyrastają dziesiątki łodzi motorowych. To Farerzy zaganiają do brzegu poszarpane od harpunów, lecz jeszcze żywe walenie. Wykorzystują elementarną cechę grindwali – lojalność. Silne więzy społeczne skazują na śmierć także nieranionych członków stada. Zdrowe grindwale płyną za okaleczonymi towarzyszami do zatoki, gdzie ostatecznie zostaną zarżnięte.
Ich zwłoki zostaną rozłożone na plaży w rzędach, jedna przy drugiej, w równych odstępach. Wokół zwłok, krążyć będą uczestnicy wyprawy – ojcowie i ich nieletni synowie – ci najmłodsi w dmuchanych kamizelkach na wypadek utonięcia. Zbliżenie na głupio rozdziawiony pysk walenia, na nieruchome rozwarte ślepię i dwoje nastolatków uwieczniających ten pysk i to ślepię za pomocą aparatu fotograficznego w telefonie komórkowym. Melodia zarzynania grindwali to właśnie rozpaczliwy, chwytający za gardło pisk waleni, ożeniony z warkotem silników i „pstrykiem” idiot-kamery.

– Nie zarzynamy świń, ani kurcząt. Wierzymy, że udany połów jest darem od Boga – argumentuje Regin, który uczestniczył w jedenastu polowaniach na grindwale. – Ale ty mnie nie rozumiesz, prawda?

Zdjęcia z polowania na grindwale są własnością Janusza Kamoli i bez jego zgody nie wolno ich rozpowszechniać.




0 komentarze: