niedziela, 27 grudnia 2009

Konsulat

Cudowna rodzina Johannesenów - od lewej Birgir, David i Agnieszka. Urocza blondynka na fotosie poniżej to Emma.

Nigdy nie zaznałem tyle bezinteresownej dobroci, co na Gundadalur w Tórshavn. Zmarznięty dostałem ciepłą pierzynę, kilkadziesiąt gorących herbat, ciepłe skarpety, dobre słowo i najpyszniejszą kruszonkę w malinach na świecie.

Farerska Polonia lubi mówić, że Johannesenowie prowadzą konsulat, którego nigdy na Wyspach Owczych nie było. Konsulom - Agnieszce i Birgirowi - nikt za pomaganie nie płaci.

Z Davidem grałem w piłę i toczyłem wojnę na śnieżki. Do Emmy uśmiechałem się nieśmiało. Agnieszka i Birgir uświadomili mi, jak chciałbym żyć.

PS. Historia ostatniego kadru - Hav cyka fotę. Wołam do Hava - Zjadłbym pizzę w Hvonn. Wtrąca się mężczyzna z niebieską torbą (widoczny na zdjęciu): - Jesteście z Polski? Zabieram was do siebie.

Tak poznajemy Birgira.



0 komentarze: