Nigdy nie zaznałem tyle bezinteresownej dobroci, co na Gundadalur w Tórshavn. Zmarznięty dostałem ciepłą pierzynę, kilkadziesiąt gorących herbat, ciepłe skarpety, dobre słowo i najpyszniejszą kruszonkę w malinach na świecie.
Farerska Polonia lubi mówić, że Johannesenowie prowadzą konsulat, którego nigdy na Wyspach Owczych nie było. Konsulom - Agnieszce i Birgirowi - nikt za pomaganie nie płaci.
Z Davidem grałem w piłę i toczyłem wojnę na śnieżki. Do Emmy uśmiechałem się nieśmiało. Agnieszka i Birgir uświadomili mi, jak chciałbym żyć.
PS. Historia ostatniego kadru - Hav cyka fotę. Wołam do Hava - Zjadłbym pizzę w Hvonn. Wtrąca się mężczyzna z niebieską torbą (widoczny na zdjęciu): - Jesteście z Polski? Zabieram was do siebie.
Tak poznajemy Birgira.
0 komentarze:
Prześlij komentarz